Archiwum
menu      [mnk]
menu      Zaopiekuj się mną Rezerwat rapidshare
menu      Zaopiekuj się mną zespół Rezerwat
menu      Zaopiekuj się mną Rezerwat 1986
menu      Zaopiekuj się mną tekst Republika
menu      Zaopiekuj się mną rpidshare
menu      Zaopiekuj się mną rapidshare
menu      ZAOPIEKUJ SIĘ MNĄ tekst
menu      Zaopiekuję się wartościową dziewczyną
menu      Zaopiekuj się mną GC
menu      Zaopiekuj się mną Obywatel
  • WCK Wocawek
  • dzwonki real music za darmo do cignicia
  • ""dywan egipski""
  • wyspa gier bomberman
  • [mnk]

    Temat: Czy chcesz zaopiekować się domem?
    Czy chcesz zaopiekować się domem?
    Masz dość pracy w czasach, gdy pracodawca grozi zwolnieniem z powodu kryzysu?
    Masz już odchowane dzieci i marzy Ci się domek na wsi, w którym mógłbyś
    zamieszkać z żoną?
    A może wróciliście właśnie z Wysp i rozglądacie się za ciekawym zajęciem w Polsce?
    Jesteś "złotą rączką"? Wybierz pracę na farmie - opieka nad domem, ogrodem,
    zwierzętami.
    Praca dla Twojej żony (/dziewczyny/przyjaciółki) przy 5-latku, który chodzi do
    przedszkola.
    Opieka nad domem przede wszystkim podczas nieobecności właścicieli.
    Niezbędna jest komunikatywna znajomość angielskiego - przynajmniej przez jedną
    z osób.
    Dodatkowo - praca jako asystent ds. obsługi klienta w firmie pracodawcy -
    szczegóły na stronie ogrodyewy(dot)pl.
    Niezależne mieszkanie i pokrycie wszystkich wydatków związanych z utrzymaniem.
    Zadzwoń i umów się na spotkanie z właścicielami posesji w Zakolu Starym koło
    Warszawy. Praca od lipca.

    kontakt: Kinga Wojciechowska 022-379-88-05; k.wojciechowska(at)itsa.pl
    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,425,96153224,96153224,Czy_chcesz_zaopiekowac_sie_domem_.html



    Temat: zaopiekujemy się psem u siebie w domu
    zaopiekujemy się psem u siebie w domu
    zaopiekuję się psem podczas nieobecności właściciela, najchętniej bielany lub
    okolice. oferuję dużą dyspozycyjność i troskliwą opiekę. możemy wychodzić z
    psem na spacer, opiekować się nim u siebie w domu podczas dłuższej
    nieobecności itp. stawka 20-25zł za dzień lub do uzgodnienia w zależności od
    powierzonych obowiązków. kontakt: arturo.bielany@wp.pl
    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,296,47698240,47698240,zaopiekujemy_sie_psem_u_siebie_w_domu.html


    Temat: jutro oddaję psa..
    Jak to jest??? Kobieto zadne zwierze nie kocha swojego pana tak jak pies wlasnie!!! Jedz po niego zanim peknie mu psie serce. Ja czasami zostawialam mojego psa u mojej siostry na kila dni ja wyjezdzalam i moj pies potrafil nic nie jesc, nie pic i siedziec pod drzwiami i plakac z tesknoty. Potem juz go zabieralam ze soba albo zostawal w domu i ktos do nigo przychodzil, zeby sie nim zaopiekowac na czas mojej nieobecnosci.
    Kobieto zabieraj go do siebie i to szybko, zanim " nowy wlasciciel" sie do niego przywiaze.
    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,582,34538653,34538653,jutro_oddaje_psa_.html


    Temat: M jak Miłość - streszczenia
    Odcinki 597-598
    Poniedziałek, 8 września

    20:40 M JAK MIŁOŚĆ - ODC. 597
    Do Majki, na adresu klubu, przychodzi kolejny anonim. Ktoś proponuje
    jej spotkanie w parku i zapowiada, że ma informacje o jej matce.
    Nadchodzi koniec ferii i czas powrotu Uli do domu dziecka.
    Dziadkowie nie kryją, że ich zdaniem Hanka i Marek powinni adoptować
    Ulę. Hanka stara się przekonać do tego Marka, ten jednak milczy...
    Olga i Kuba wciąż są na Deszczowej. W mieszkaniu, które dotąd
    wynajmowali, zatrzymał się jego właściciel po tym, jak jego dom
    zniszczył pożar.
    Grzegorz kolejny raz nachodzi Olgę. Ostrzega, że teraz w sprawie
    badań na ojcostwo skontaktuje się z nią jego adwokat. Olga ciągle
    boi się powiedzieć Kubie o całej sprawie.
    Kuba jest coraz bliżej odnalezienia sprawcy wypadku mecenasa.
    Adam ma dla Julki wyjątkowy podarunek: zdjęcie sprzed lat, ze
    wspólnego wyjazdu. Jedyne, na którym Julka jest razem z ojcem...

    Wtorek, 9 września

    20:40 M JAK MIŁOŚĆ - ODC. 598
    Łukasz i Gabi przynoszą do domu kota. Łukasz chce chce się nim
    zaopiekować, ale okazuje się, że Marta cierpi na alergię. Zwierzaka
    przygarnia w końcu Szymon. Sympatyczny sąsiad zaprasza też Martę na
    kolację. Pod nieobecność sędzi, Matylda, mimo że Henio jest tym
    oburzony, przegląda akta, które Marta zostawiła w domu.
    Asia wraca z trasy. Wyznaje Bogusiowi, że po koncertach ciągle
    próbują zaciągnąć ją do łóżka obleśni sponsorzy...
    Małgosia przyjeżdża z Tomkiem do Grabiny. Mówi rodzicom, że razem
    zamieszkali. Tymczasem Barbara ma problemy z kręgosłupem, co ukrywa
    przed rodziną. Jej sekret poznaje tylko Tomek.
    Marek mówi Hance, że zdecydował się wziąć duży kredyt.
    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,433,83387617,83387617,M_jak_Milosc_streszczenia.html


    Temat: Bo to złe niedobrzyzny cepry były...
    Morfi to juz trzeci wątek w temacie, niek im rzyć ostardzom na drobne
    kawołecki, kie sie pchajom, tam ka nie trza. Teroz momy takik "turystów",
    ze kie byś pocytol ino kronike policyjnom m-sta Zokopanegpo, to byś som
    zwątpił i nie jednego psa ludzisja juz trzymajom, coby
    odstrasyć "niebieskie ptoki" nie ino na bacówkach w górach. Ludziska idom
    ww pole, a złodziyj buszuje:

    "Złodzieje okradli dom w Zębie. Do budynku weszli pod nieobecność właścicieli.
    Ukradli 9000 zł i złotą biżuterię. Pechowi mieszkańcy szacują teraz straty
    poniesione w wyniku zajścia."

    Wystarczyło 5 minut...

    'Wystarczyło, żeby mieszkaniec powiatu bielskiego pozostawił bez dozoru swój
    zawodniczy motocykl Gas-Gas tylko na 5 minut, a kosztownym
    pojazdem "zaopiekował się" złodziej. Poszkodowany stracił 33 tys. zł: tyle był
    wart wyczynowy motocykl. Kradzież zdarzyła się w Rabce-Zdroju."

    Blacha i złom
    W Szczawnicy, przy ul. Jaworki Stare, nieznani sprawcy odgięli ścianę w
    blaszanym baraku, aby skraść z wnętrza kilka 60-litrowych worków wypełnionych
    złomem miedzianym i aluminiowym.

    Podróżujący pociągami nie są, niestety, bezpieczni. Przekonał się o tym
    mieszkaniec Kóz, na którym dokonano rozboju w pociągu relacji Wrocław -
    Zakopane. Mężczyzna stracił torbę z dokumentami i odzieżą."


    Dałak ino pore przykładów z dzisiyjsyk kroniki policyjnyj, jakik
    momy "turystów" i nie dziwie sie wcale, ze juz scujom psami. Sami sie o to
    prosom.

    Telo.Pozdr.
    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,170,41919825,41919825,Bo_to_zle_niedobrzyzny_cepry_byly_.html


    Temat: 30% dzieci w Polsce jest niedożywionych!!
    Ksiadz wyrzuca pensjonarjuszy Domu Starcow !!!!!!!
    Tak oto faktycznie na codzień wygląda działałność charytatywna kościoła za
    pieniądze otrzymywane na ten cel od Państwa. W pełni to potwierdza hipokryzję
    takiego stwierdzenia: "Wiedz ze gro z tego co dostaje kościół udzie na
    utrzymanie barów Caritasu i jadłodajni dla bezdomnych".

    Gość portalu: Ciekawy napisał(a):

    > Pensjonariusze na łasce księdza
    > Pies z kulawą nogą
    > Ksiądz Julian Noga, prezes Stowarzyszenia Domu
    > Opieki "Złota Jesień" na gdańskiej Zaspie, rozpoczął
    > usuwanie niewygodnych sobie sędziwych pensjonariuszy.
    > 2Na pierwszy ogień poszedł 83-letni Mieczysław
    > Karasiński, jeden z czterech mieszkańcow "Złotej
    > Jesieni", którzy wnieśli przeciwko księdzu pozwy do
    > sądu cywilnego. Dlaczego mieszkańcy szukają
    > sprawiedliwości w sądzie? Czują się oszukani przez
    > duchownego, który - jak twierdzą - przed wprowadzeniem
    > na ul. Hynka 12 obiecał im, że mieszkania będą ich
    > własnością. Przyszli pensjonariusze wpłacili po
    > kilkadziesiąt tysięcy złotych, część z nich sprzedała
    > nawet swoje mieszkania, spodziewając się, że na Hynka
    > będą mieli stałą opiekę lekarską i inne wygody. Nic z
    > tego. Dzisiaj szukają pomocy lekarzy z zewnątrz,
    > płacąc słono za wizyty. Miała być też kuchnia, ale i
    > jej nie ma. Dzisiaj Mieczysławowi Karasińskiemu, który
    > zapłacił za lokum w "Złotej Jesieni" ponad 41 tysięcy
    > złotych, grozi przymusowa wyprowadzka. W imieniu
    > księdza Nogi pozew o eksmisję wniósł do Sądu
    > Rejonowego w Gdańsku mecenas Mieczysław Surewicz.
    > Pierwsza rozprawa w przyszłym tygodniu.
    >
    > Ugięły się nogi
    > Gehenna pana Karasińskiego, emerytowanego ekonomisty,
    > rozpoczęła się od podpisania umowy z ówczesnym
    > proboszczem parafii św. Kazimierza. Po kilku
    > miesiącach p. Karasiński zorientował się, że nie jest
    > właścicielem 28-metrowego lokum. W umowie stało, że
    > był zaledwie najemmcą. - Ugieły się pode mną nogi -
    > opowiada. - W ulotkach i folderach, w późniejszych
    > rozmowach z księdzem obiecywał, że będziemy mogli
    > zakupić mieszkania.
    >
    > Cofnijmy się do drugiej połowy lat 90., kiedy to po
    > Trójmieście krążyły ulotki zachęcające do spędzenia
    > starości w DO "Złota Jesień". Wówczas był to jeszcze
    > tylko projekt. Cenę metra kw. obliczono na 700 złotych
    > (ówczesna cena rynkowa). Folder i ksiądz obiecywali co
    > najmniej 30-metrowe mieszkanie, całodobową opiekę,
    > salę rehabilitacyjną, jadalnię... Mieczysław
    > Karasiński wpłacał pieniądze ratami do IV Oddziału
    > Banku Pekao SA przy ul. Kołobrzeskiej w Gdańsku.
    > Przyszedł z ostatnią: na blankiecie wpisał "rata za
    > mieszkanie", wyjął z portfela 6 tys. zł, podał
    > kasjerce. A pani w okienku na to: "Proszę wypełnić
    > poprawnie i wpisać "darowizna". Karasiński aż
    > zaniemówił z wrażenia. Kiedy trochę ochłonął,
    > przypomniał sobie, że to samo mówił mu wcześniej ks.
    > Noga: "Jak wpiszecie ?darowizna?, będziecie mogli
    > liczyć na ulgi podatkowe".
    >
    > Proboszcz wycedził
    > - Zachodziłem w głowę, skąd bankowa kasjerka wiedziała
    > to samo, co ksiądz? Nie wiem tego do dzisiaj.
    >
    > Pan Karasiński zamieszkał na ul. Hynka z chorą na raka
    > małżonką. - Zapewniam, wpis "darowizna" był pomysłem
    > proboszcza Nogi, ale to miała być rata za zakup
    > mieszkania.
    >
    > Po tym, jak pan Karasiński dowiedział się, że nie jest
    > właścicielem, spotkał księdza i miał z nim krótką
    > rozmowę.
    >
    > Ksiądz Noga: "W umowie jest napisane ?lokator?, więc
    > zabieramy panu to mieszkanie na zasadach
    > lokatorskich".
    >
    > "Więc proszę mi oddać 41 tysięcy, które
    > wpłaciłem". "Nie" - wycedził duchowny. Pani Karasińska
    > zmarła w sierpniu zeszłego roku.
    >
    > - Pies z kulawą nogą się nią nie zaopiekował w tym
    > domu. Umierała przez cztery miesiące. Opłacałem
    > czterech prywatnych lekarzy. Trzech przychodziło do
    > niej nieodpłatnie, ale ze szpitala. A do tych, którzy
    > są na miejscu, nie mam zaufania. Zresztą nie tylko ja.
    >
    > Z pozwu o eksmisję: "W imieniu Stowarzyszenia Domu
    > Opieki "Złota Jesień" (prezesem SDO jest ksiądz Noga -
    > red.) wnoszę o nakazanie pozwanemu M. Karasińskiemu,
    > aby wydał powodowi lokal mieszkalny nr 213,
    > położony... przy ul. Hynka 12, zasądzenie od pozwanego
    > na rzecz powoda kosztów procesu..., rozpoznanie sprawy
    > również pod nieobecność powoda, wydanie wyroku
    > zaocznego opatrzonego rygorem natychmiastowej
    > wykonalności, w przypadku wystąpienia przesłanek przez
    > prawo przewidzianych".
    >
    > Nogami do przodu
    > - Usuwać mnie z mieszkania, które zbudowałem, za które
    > zapłaciłem? Ksiądz pisze do mnie "oddać klucze". To
    > absurdalne, oburzające. Poniosłem pełne koszty budowy,
    > a w pozwie nie ma o tym nawet słowa.
    >
    > Po serii naszych artykułów na temat Domu Opieki "Złota
    > Jesień", opisani przez nas mieszkańcy są szykanowani
    > przez zwolenników byłego proboszcza. - Jak pan to
    > opublikuje z moim nazwiskiem - mówi pan Karasiński -
    > znowu czekają mnie niemiłe niespodzianki. Ale ja się
    > niczego nie boję, chyba tylko tego, że mnie wyniosą...
    > nogami do przodu.
    >
    > Dariusz JANOWSKI

    www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,796521.html?f=28&w=8334524&a=8334524&rep=2
    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28,8254851,8254851,30_dzieci_w_Polsce_jest_niedozywionych_.html


    Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
    Gość portalu: kolega napisał(a):

    > Czy w Rzeszowie jest klecha egzorcysta,bo we mnie wstępuje ZŁY? Ile bierze?

    Odpowiedź w artykule:

    Pensjonariusze na łasce księdza
    Pies z kulawą nogą
    Ksiądz Julian Noga, prezes Stowarzyszenia Domu Opieki "Złota Jesień" na
    gdańskiej Zaspie, rozpoczął usuwanie niewygodnych sobie sędziwych
    pensjonariuszy.
    2Na pierwszy ogień poszedł 83-letni Mieczysław Karasiński, jeden z czterech
    mieszkańcow "Złotej Jesieni", którzy wnieśli przeciwko księdzu pozwy do sądu
    cywilnego. Dlaczego mieszkańcy szukają sprawiedliwości w sądzie? Czują się
    oszukani przez duchownego, który - jak twierdzą - przed wprowadzeniem na ul.
    Hynka 12 obiecał im, że mieszkania będą ich własnością. Przyszli
    pensjonariusze wpłacili po kilkadziesiąt tysięcy złotych, część z nich
    sprzedała nawet swoje mieszkania, spodziewając się, że na Hynka będą mieli
    stałą opiekę lekarską i inne wygody. Nic z tego. Dzisiaj szukają pomocy
    lekarzy z zewnątrz, płacąc słono za wizyty. Miała być też kuchnia, ale i jej
    nie ma. Dzisiaj Mieczysławowi Karasińskiemu, który zapłacił za lokum w "Złotej
    Jesieni" ponad 41 tysięcy złotych, grozi przymusowa wyprowadzka. W imieniu
    księdza Nogi pozew o eksmisję wniósł do Sądu Rejonowego w Gdańsku mecenas
    Mieczysław Surewicz. Pierwsza rozprawa w przyszłym tygodniu.

    Ugięły się nogi
    Gehenna pana Karasińskiego, emerytowanego ekonomisty, rozpoczęła się od
    podpisania umowy z ówczesnym proboszczem parafii św. Kazimierza. Po kilku
    miesiącach p. Karasiński zorientował się, że nie jest właścicielem 28-
    metrowego lokum. W umowie stało, że był zaledwie najemmcą. - Ugieły się pode
    mną nogi - opowiada. - W ulotkach i folderach, w późniejszych rozmowach z
    księdzem obiecywał, że będziemy mogli zakupić mieszkania.

    Cofnijmy się do drugiej połowy lat 90., kiedy to po Trójmieście krążyły ulotki
    zachęcające do spędzenia starości w DO "Złota Jesień". Wówczas był to jeszcze
    tylko projekt. Cenę metra kw. obliczono na 700 złotych (ówczesna cena
    rynkowa). Folder i ksiądz obiecywali co najmniej 30-metrowe mieszkanie,
    całodobową opiekę, salę rehabilitacyjną, jadalnię... Mieczysław Karasiński
    wpłacał pieniądze ratami do IV Oddziału Banku Pekao SA przy ul. Kołobrzeskiej
    w Gdańsku. Przyszedł z ostatnią: na blankiecie wpisał "rata za mieszkanie",
    wyjął z portfela 6 tys. zł, podał kasjerce. A pani w okienku na to: "Proszę
    wypełnić poprawnie i wpisać "darowizna". Karasiński aż zaniemówił z wrażenia.
    Kiedy trochę ochłonął, przypomniał sobie, że to samo mówił mu wcześniej ks.
    Noga: "Jak wpiszecie ?darowizna?, będziecie mogli liczyć na ulgi podatkowe".

    Proboszcz wycedził
    - Zachodziłem w głowę, skąd bankowa kasjerka wiedziała to samo, co ksiądz? Nie
    wiem tego do dzisiaj.

    Pan Karasiński zamieszkał na ul. Hynka z chorą na raka małżonką. - Zapewniam,
    wpis "darowizna" był pomysłem proboszcza Nogi, ale to miała być rata za zakup
    mieszkania.

    Po tym, jak pan Karasiński dowiedział się, że nie jest właścicielem, spotkał
    księdza i miał z nim krótką rozmowę.

    Ksiądz Noga: "W umowie jest napisane ?lokator?, więc zabieramy panu to
    mieszkanie na zasadach lokatorskich".

    "Więc proszę mi oddać 41 tysięcy, które wpłaciłem". "Nie" - wycedził duchowny.
    Pani Karasińska zmarła w sierpniu zeszłego roku.

    - Pies z kulawą nogą się nią nie zaopiekował w tym domu. Umierała przez cztery
    miesiące. Opłacałem czterech prywatnych lekarzy. Trzech przychodziło do niej
    nieodpłatnie, ale ze szpitala. A do tych, którzy są na miejscu, nie mam
    zaufania. Zresztą nie tylko ja.

    Z pozwu o eksmisję: "W imieniu Stowarzyszenia Domu Opieki "Złota Jesień"
    (prezesem SDO jest ksiądz Noga - red.) wnoszę o nakazanie pozwanemu M.
    Karasińskiemu, aby wydał powodowi lokal mieszkalny nr 213, położony... przy
    ul. Hynka 12, zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów procesu...,
    rozpoznanie sprawy również pod nieobecność powoda, wydanie wyroku zaocznego
    opatrzonego rygorem natychmiastowej wykonalności, w przypadku wystąpienia
    przesłanek przez prawo przewidzianych".

    Nogami do przodu
    - Usuwać mnie z mieszkania, które zbudowałem, za które zapłaciłem? Ksiądz
    pisze do mnie "oddać klucze". To absurdalne, oburzające. Poniosłem pełne
    koszty budowy, a w pozwie nie ma o tym nawet słowa.

    Po serii naszych artykułów na temat Domu Opieki "Złota Jesień", opisani przez
    nas mieszkańcy są szykanowani przez zwolenników byłego proboszcza. - Jak pan
    to opublikuje z moim nazwiskiem - mówi pan Karasiński - znowu czekają mnie
    niemiłe niespodzianki. Ale ja się niczego nie boję, chyba tylko tego, że mnie
    wyniosą... nogami do przodu.

    Dariusz JANOWSKI

    www.glos.gda.pl/spoleczenstwo/spoleczenstwo.htm
    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,69,957503,957503,KOSCIOL_KATOLICKI_Sp_z_o_o_.html


    Design by flankerds.com